wtorek, 22 listopada 2011. 10:28 | Kategoria: Okolice Chrzanowa

Uczestnicy:
-Zelnik
-Karo
-dwa rowery;)

Około 11 godziny wyjechaliśmy z domu i początkowo drogą, potem przez las do Źrebiec. Planowaliśmy dotrzeć nad zalew Dziećkowice, przełączając się w Źrebcach na zielony szlak wiodący przez Borowiec. Z początku dokuczał upał.
Planowana trasa uległa drastycznej zmianie gdy okazało się, że pomyliliśmy drogę i pojechaliśmy w zupełnie inną stronę -Babic, szlakiem zielonym.
Postanowiliśmy nie wracać się, ale jechać do Mętkowa nad Wisłę. Pogoda dopisywała a ciastko diametralnie poprawiło humor:)
W Mękowe ruszyliśmy drogą wzdłuż Wisły. Tuż za miejscowością Gromiec wydarzyło się coś nieoczekiwanego -Karo poszedł łańcuch a ja za cholerę nie mogłem wbić kołka nie mając narzędzi. Ruszyliśmy z buta przez długi las prowadząc rowery. Ruszyliśmy do Chełmka na pociąg bo co innego nam pozostało a czas gonił. Wtedy wpadłem na fajny pomysł. Przy pomocy dwóch pasków od spodni wziąłem Karo na hol;) Całkiem się jechało holując ją na rowerze Na stację w Chełmku dojechaliśmy w samą porę. Po chwili przyjechał pociąg do Chrzanowa;) 2 zł za rowerki + koszt biletów i niebawem byliśmy na Chrzanów Śródmieście;)
Podsumowując mógłbym powiedzieć tylko tyle że najgłupiej brzmiące pomysły najlepiej się sprawdzają :D:D
Trasa fajna, zwłaszcza w okolicach Pogorzyc gdzie można znaleźć fajne punkty widokowe;)

"Tekst w dużej części pochodzi z naszego dziennika wycieczkowego i został zmodyfikowany na potrzebę notki";)


wtorek, 22 listopada 2011. 09:55 | Kategoria: Beskidy

Uczestnicy:
-Zelnik
-Karo

Wstęp:
Myślenice stanowią doskonałą bazę wypadową na szlaki Beskidu makowskiego. Nie wysokie, aczkolwiek bardzo urokliwe trasy. Najwyższy szczyt to Lubomir, mający
904m npm. My natomiast ruszyliśmy na Chełm stanowiący główne centrum narciarskie w okolicy;)

Ukleina [szlak czerwony]
Doszliśmy na Zarabie i koło 7 rano weszliśmy na szlak prowadzący na Ukleine. Początkowo dość stromo piął się przez las. Po drodze znajdują się ruiny baszty z XIII w. Drogą cały czas prowadzi lasem. Idzie się przyjemnie. Stromo jest tylko do ruin. Szczyt to 677m npm i jest zarośnięty lasem a sam szlak nie prowadzi na niego. Przechodzimy w pobliżu szczytu i ruszamy za szlakiem dalej. Po drodze dopadła nas mżawka. Nie była nieprzyjemna ze względu na otaczające nas drzewa ale było szaro i przygnębiająco. Po jakimś dłuższym czasie wyszliśmy z lasu i obok  szlaku, w pobliżu wsi Szczyrk zrobiliśmy sobie przerwę śniadaniową. Chmury przerzedziły się ukazując naprawdę śliczne widoki. Od tego momentu było naprawdę pogodnie.

Śliwnik [szlak czerwony]
Rozprawiając o wadach i zaletach mieszkania w górach ruszyliśmy dalej tym samym szlakiem na Śliwnik 620m npm. Przy podejściu na Ukleinę rozwaliłem sobie buty (tanie adidaski to głupi pomysł:P) więc co jakiś czas kłapiąca podeszwa dawała w kość.  Za Śliwnikiem jest skrzyżowanie szlaków. Tam też ruszyliśmy zielonym w stronę Chełmu.

Chełm [szlak zielony]
Duża część szlaku a raczej jego większość wiedzie normalną drogą asfaltową. Pogoda byłą już super i wesoło przeszliśmy przez wieś, pierwszy szczyt Chełmu 648m npm, minęliśmy obserwatorium astronomiczne i dotarliśmy do stacji narciarskiej i wyciągów na Chełmie 613m npm. Ludzi nie było, wyciągi nie czynne, spokój i cisza. Widoki z Chełmu na północny-zachód są bardzo ładne. Posiedzieliśmy tu dłuższą chwile i dalej za zielonym szlakiem ruszyliśmy zejściem na Zarabie. Tu jakiś cwaniak prawie zabił się na rowerku ale groźnie wyglądająca sytuacja zapewne spowodowała jedynie ból dupy;) Pod koniec zejścia zaczęło zbierać się na burzę. Samochodem wróciliśmy do domu;)


 


Podsumowując trasa bardzo ładna i jestem zadowolony. Niestety zdjęć z tej wyprawy po prostu nie mamy ze względu na brak aparatu. Szkoda bo było co fotografować.


 


Poniżej dołączam fotkę zapożyczoną ze strony http://www.zamkoszlaki.com/myslenice.html


Na szlaku czerwonym midzy Zarabiem a Ukleiną


U

Uczestnicy:
-Zelnik
-Karo

Wstęp:
To nie była planowana wycieczka. Przynajmniej po części;) Wycieczka ta była skrupulatnie przygotowana przez Karo jako prezent urodzinowy dla mnie;) Prezent genialny:D Masa radości. Tak więc od początku...

Kraków
Zostałem brutalnie (;P) zwleczony koło 5 rano z wyra. Potem do autobusu. Zawiązała mi oczy i dała prezent do rękixD Opaskę zdjęła mi dopiero na dworcu PKS. Patrzę na autobus a na nim giewontXD Totalny szok;)

Zakopane
Dotarliśmy na miejsce. Przeszliśmy się po Krupówkach i z głupia poszliśmy na busa do doliny kościeliska.

Dolina Kościeliska [szlak zielony]
Spokojnym, powolnym spacerkiem szliśmy przed siebie robiąc jednoczesnie zdjęcia;) Bajka;) Zaszliśmy pod schronisko i dalej na żółty szlak;) Spacer klimatyczny;)

Iwaniacka Przełęcz [szlak żółty]
Spacerowaliśmy pod górę szlakiem;) Piękne widoki na ośnieżone tatry;) Może nie rozległe ale za to bajkowe;) Po drodze spotykaliśmy samych fajnych ludzi;) Jeden nawet siedziałsobie na uboczu i czytał jakąś książkę;D Na przełęczy był śnieg;) Fotka Kominiarskiego Wierchu i dalej za żółtym szlakiem do chochołowskiej;) Miałem na sobie nowe czyste ubranie i po przejściu całej trasy jedynie mała brązowa kropeczka na nogawce przy bucie:D Za to Karo...cała w błocie:P Ja nie wiem jak to się stało wogóleXD Żółty szlak od Iwaniackiej w stronę Chochołowskiej jest śliczny. Powalone drzewa, taki fajny klimacik. Po jakimś czasie dołączyliśmy do czarnego szlaku idącego ze starorobociańskiej doliny i wyszliśmy na zielony w dolinie chochołowskiej;)

Dolina Chochołowska [szlak zielony]
Spokojny spacerek chochołowską aż do wyjścia gdzie Karo kupiła oscypki:D:D Ładnie kwiatki Siwą Polane zarastały. Takie to wiosenne;P Wycieczka była bardzo bardzo ładna i zapomniałem dodać że wcale nie łatwa bo Iwaniacką po lodzie i śniegu zdobywaliśmy bez sprzętu;P Miałem na sobie ramonkę i torbę na ramieXD

Zakopane
Wróciliśmy do Zakopanego, elegancki obiadek w eleganckiej knajpie i ruszyliśmy na dworzec;)


Dzięki Karo;*


 


Fotke tez wrzuce niebawem;)


Uczestnicy:
-Zelnik
-Karo

17 września 2011
Dolina Kościeliska [szlak zielony]
Wchodzimy do TPNu mniej więcej o 8 rano. Chwilunia marszu, jakieś 20 minut i schodzimy w lewo na czerwony szlak. Tabliczka pokazuje "Czerwone Wierchy";)

Czerwone Wierchy [szlak czerwony]
Przyjemna i w miarę łagodna droga przez las. Jest naprawdę fajnie;) Pniemy się cały czas wyżej i wyżej. Po pewnym czasie dochodzimy na otwarty teren. Tutaj się posilamy i idziemy dalej. Turystów jest naprawdę bardzo dużo ale nie tak żeby się ruszyć nie dało. Dochodzimy do Pieca, kolejne fotki i do góry:) Marsz do Chudej Przełączki przyjemny aczkolwiek za Piecem szlak zaczyna być stromy. Skala trudności podejścia wg kilku źródeł to 3/5. W sumie czemu by się nie zgodzić. Jest dość stromo. Na Chudej Przełączce robimy pierwszą długą przerwę. Oglądamy widoki;) Widać Zakopane, Giewont i całą masę szczytów których nie potrafię rozpoznać. Na Przełączce jest Chuda Turnia. Ok 6-8 metrowa skała. Ludzie czasem na nią wchodzą. Mam na to ochotę lecz ruszamy dalej. Widzimy szczyt Ciemniaka 2096m npm. Atakujemy. Jest stromo. Już niedaleko. Wchodzimy na niego i... to nie szczyt;P Ciemniak tworzy swoją budową złudzenie:) Atakujemy dalej i kolejny szczyt okazuje się tym właściwym. Tutaj zaczynają się Czerwone Wierchy. To zachodniotatrzańska klasyka:) Z Ciemniaka widać, Ornak, Bystrą i całą masę innych szczytów.  Masa fotem i dalej na Krzesanicę. To najwyższy szczyt czerwonych. 2122m npm. Zdobywamy go bez trudu. Dokładamy swoje kamyki do jednego ze stosów których są tu dziesiątki. Tuż nad urwiskiem jest szczelina. Głęboka na około 2-3 metry i dość wąska. Fotka i dalej. Rozpoznajemy sit skucinę. To trawa która porasta całe czerwone wierchy. Ruszamy na Małołączniak. Wypatruje Różanecznika ale go nie widzę. Tutaj odchodzi szlak którym można zejść z wierchów. Fotka przy znaku i dalej na Kopę Kondracką. Tędy chcieliśmy zejść i wyjść na giewont lecz ze szczytu widzimy kolejkę ludzi chcących zdobyć górę która stała się symbolem Zakopanego. Rezygnacja. Mamy mase czasu jeszcze. Decyzja zapada. Fotka i na wschód przez Goryczkowy Czub aż po Kasprowy Wierch.

Kasprowy Wierch [szlak czerwony]
O ile szlak na Czerwonych Wierchach jest szeroki, łagodny i mieści wielu turystów, tutaj szlak jest wąski i przy ścianie. Są dwa miejsca gdzie trzeba się troszkę powspinać ale to nic. Turystów nadal wielu ale już nie tylu ilu na wierchach było. Tutaj mi się najbardziej podoba, znacznie bardziej niż na dwutysięcznikach. Droga fajnie prowadzi przy grani, a przed Kasprowym samą granią. W końcu dochodzimy na Kasprowy Wierch:) Pierwsza rzecz to atak na kible w knajpie przy kolejce. Po załatwieniu spraw najistotniejszych kilka fotek. Kolejka po bilety jest dramatyczna. Przysłowiowo jak za komuny;) Siadamy sobie na trawie i jemy naleśniki;) Słońce powoli zaczyna zachodzić więc ruszamy przez Myślenickie Turnie.

Przez Myślenickie Turnie [szlak zielony]
Piękny szlak zejściowy. Lekkie, nie dające w kość schody. Idealne gdy zachodzące słońca podświetla skały i daje możliwość zrobienia fajnych zdjęć. Trasa na 2:20h. Zrobiliśmy ją w 1:40h ale o tym zaraz:) Tak więc spokojne zejście po schodach. Towarzyszyło nam jakiś małżeństwo z małym dzidziusiem w plecaku;) Z kosodrzewiny na lewo od nas, z bardzo bliska dobiegł nas ryk;) Podejrzewając że to niedźwiedź przyspieszyliśmy zatrzymując się dopiero na Myślenickich Turniach. Znajduje się tu pośrednia stacja kolejki linowej miedzy Kuźnicami a Kasprowym. Oczywiście jako że Myślenice to bardzo bliskie nam miasto to seria zdjęć tutaj była obowiązkowym punktem wycieczki:) Następnie błyskawiczne zejście do Kuźnic. Po drodze odgłos potoku prowadził nas do cywilizacji;) Do Kuźnic weszliśmy już po zmroku w ciemnościach. Następnie do naszego lokum "Górska Przystań" w pobliżu Kuźnic, prysznic, kolacja i sen. Zasnęliśmy jak dzieci;)

18 września 2011
Kuźnice
Równo o 7 rano pobudka. Ogarniamy się i wychodzimy pozostawiając nasze lokum w czystości. Idziemy do sklepu (pozdrawiam Pana taksówkarza i dziękuje za wskazanie drogi do czynnego sklepu;)). Kupujemy bułeczki, szyneczkę, jabłuszka i ruszamy w kierunku Kuźnic. Na ławeczce przy ul. Przewodników Tatrzańskich posilamy się klimatycznym śniadaniem;) Następnie w Kuźnicach kupujemy bilety i ruszamy żółtym szlakiem przez dolinę Jaworzynki prosto na Halę Gąsienicową. Słońce mocno świeci. Pogoda jeszcze lepsza niż dnia poprzedniego. Jedynie halny daje w dupę ale o tym później;)

Karczmisko [szlak żółty]
Po dłuższej chwili zaczynamy wspinać się po skałach. Bez użycia rąk ale jest stromo a skały są wyślizgane przez tysiące turystów którzy przechodzą tym szlakiem. Tuż przed Przełęczą Miedzy Kopami robimy przerwę, zdjęcia, podziwiamy widoki. Ruszamy dalej.

Murowaniec [szlak niebieski]
Na przełęczy ruszamy niebieskim szlakiem w stronę Murowańca. Śliczny widok na Tatry Wysokie. Kilka zdjęć robimy i idziemy kupić piwo w schronisku. Siadamy przed nim. Tutaj są bardzo ostre podmuchy wiatru. Halny tego dnia daje o sobie znać. Wypijamy piwko i rozmawiamy;) Czując jego zbawienny stan ruszamy w drogę powrotną;) Tym razem na przełęczy idziemy w prawo za niebieskim szlakiem do Kuźnic przez Boczań.

Kuźnice [szlak niebieski]
Wracamy robiąc zdjęcia a wiatr wesoło nami kołysze na grani Boczania;)  To ostatni etap naszej wyprawy w tatry. Z Boczania bardzo fajnie widać Giewont. W końcu wchodzimy w las i opuszczamy park narodowy. Potem obiad w knajpie na krupówkach i powrót do domów;)

Zdjęcie niebawem


Uczestnicy:
-Zelnik
-Karo

Dolina Kościeliska [szlak zielony]
Na szlak wchodzimy około 7 rano. Elegancki marsz do Schroniska Ornak, tam śniadanie i sesja zdjęciowa ptaszka który okazał się najzwyklejszą Sójką:) Oczywiście po drodze nie zabrakło robienia zdjęć:) Karo zręcznie wymachiwała lustrzanką tak by uchwycić w kadrze każdy fajny widoczek:) Po śniadaniu weszliśmy na żółty szlak prowadzący na Iwaniacką Przełęcz.

Iwaniacka Przełęcz [szlak żółty]
Sprawne wyjście na przełęcz. Tu chwila przerwy, tradycyjne zdjęcie przy tabliczce;) i w drogę zielonym szlakiem prosto na Ornak!

Ornak [szlak zielony]
Wchodzimy w las, po kilku minutach w kosodrzewinę. I tu niespodzianka. Po pierwsze słońce wali prosto w oczy praktycznie nas oślepiając a na szlaku pełno lodu i śniegu. Jakiś czas temu był 1 stopień zagrożenia lawinowego i w Tatrach panowała totalna zima. Jej pozostałości odczuwamy właśnie teraz na podejściu. Jest niebezpiecznie, można się potłuc. Upadek z wysokości raczej jest wykluczony ze względu na karłowate drzewa. Po długiej i ostrożnej wspinaczce często z użyciem rąk (brak kijków) zdobywamy szczyt. Tu ktoś z kamieni ułożył duże serceXD oczywiście fotka musi być. Po drodze też ich nie zabrakło. Ruszamy więc za szlakiem dalej przez grań:) Przed nami majaczy kolos. To Starorobociański Wierch. Małe marzenie. Na dobrą sprawę cały czas mam nadzieję że Karo zechce tam się ze mną wybrać właśnie teraz. Przechodzimy spacerkiem przez grań. Wspinamy się na Zadni Ornak by na jego szczycie poza szlakiem zjeść obiad:) Następnie dalej za szlakiem na południe. Na szlaku jest całkiem sporo ludzi jak na te warunki. Idą nawet jacyś goście strasznie hałasując i robiąc przysłowiową wiochę. Mijamy ich i udajemy się na Siwą Przełęcz gdzie robimy kolejny odpoczynek wertując mapę. Do naszego dalszego przyglądania się mapie tatr dołączają dwie turystki. One decydują się wyjść na Liliowy Karb, natomiast my ostatecznie decydujemy się pójść Puszystym Żlebem do Doliny Starorobociańskiej.

Dolina Starorobociańska [szlak czarny]
Początkowo żleb nie jest żlebem a łagodną ścieżką prowadzącą w dół. Po dłuższej chwili zaczyna stromo opadać. Ostre kamienie, zejście mało przyjemne. Dwukrotnie unikam upadku dzięki podskakiwaniu (odradzam tą metodę:P). Bardzo szybko wytracamy wysokość. po chwili ścieżka łagodnieje a my spokojnie wchodzimy do doliny. Co do samej doliny z Ornaku wygląda całkiem zwyczajnie ale gdy już się nią idzie jest bardzo dzika i ma niesamowity klimat. Na miejscu niedźwiedzi właśnie tutaj bym polował na turystów obładowanych jedzeniem;) Dolinę przechodzimy w przyjemnym tempie. Pod koniec droga wzdłuż potoku zamienia się w bagno i trzeba iść bokiem. Na szczęście TPN przewidział sytuacje i wytyczył szlak obok szlaku. Traktory całkowicie zorały poprzedni. Po dłuższej chwili wychodzimy do Doliny Chochołowskiej.

Dolina Chochołowska [szlak zielony]
Zamiast do wyjścia udajemy się zobaczyć schronisko:) Tutaj znika resztka żarcia;) Następnie idziemy z powrotem po drodze zwiedzając kapliczkę. Najbardziej urzekło mnie w niej to że jest tam pozostawiona księga próśb. Ludzie wpisują swoje prywatne prośby itp. Świetny motyw. Widzę szlak na Grzesia... to początek lub koniec jeden z wypraw którą planuje przez Wołowiec;) Ruszamy do wyjścia. Mały problem z zasięgiem komórki czyli jego całkowity brak. Zapada ciemność, na niebie gwiazdy. Idziemy i podziwiamy:) Bus widział z oddali naszą latarkę i czekał na nas. Zawozi nas do Zakopanego i tam kolacja w KFC (ta...pasuje do górxD) i na PKS;) I znów wracamy cali, zdrowi i zadowoleni;)

Zdjęcia już niebawem


Uczestnicy:


-Zelnik
-Adi


Trasa:


Dolina Kościeliska [szlak zielony]
Koło 7:30 jestem przy wejściu do TPNu, po chwili czekania pojawia się mój Towarzysz.
Koło 8:00 wchodzimy, kupujemy bileciki i w drogę. Po jakimś czasie spotykamy trzech wesołych Panów z flaszeczką:) Proszą żebyśmy zrobili im pamiątkowe zdjęcie i podają lustrzankę:) Przechodzimy sprawnym tempem przez całą dolinę aż po schronisko Ornak i ruszamy dalej w stronę przełęczy.

Iwaniacka Przełęcz [szlak żółty] 1459m npm
Droga wlecze się w górę zakręcając to tu...to tam;) Jakoś po 10 godzinie stajemy na przełęczy pod znakiem. Tu pamiątkowa fotka przy znaku oraz oczywiście tradycyjna fotka na Kominiarski Wierch;) Tak już mam że zawsze gdy tu jestem musze mu zrobić zdjęcie;) Śniadanko na kłodzie, zmiana ekwipunku i w drogę za zielonym szlakiem prosto na Ornak.

Ornak [szlak zielony] 1854m npm
Las się kończy i wchodzimy na szlak między kosodrzewiną. Pniemy się w górę zakręt za zakrętem. Widoki coraz wspanialsze. Na szlaku trochę lodu, gdzie niegdzie troszkę śniegu. Trzeba uważać żeby nie stanąć w złym miejscu. Widoczność bardzo dobra. Myślę że dużo ponad 100 km. Widać Babią Górę i to nie jakiś cień a dokładne zarysy. Pogoda słoneczna, bezchmurne niebo a w dole, całe podhale pod chmurami. Piękny widok! Zdobywamy Ornak i robimy sobie niewielką przerwę. Oczywiście miedzy czasie fotki:) Ruszamy dalej w kierunku Zadniego Ornaku. Trasa przyjemna, śniegu i lodu brak. Jest cieplutko i bajecznie. Po chwili dochodzimy do skał Zadniego Ornaku i rozpoczynamy mini wspinaczkę. Oczywiście muszę zejść ze szlaku i stanąć na szczycie by po chwili znów ruszyć szlakiem na południe;)
Po jakimś czasie dochodzimy do Siwej Przełęczy. Mój towarzysz namyśla się nad zejściem Puszystym Żlebem lecz w końcu decyduje się ruszyć w kierunku Starorobociańskiego Wierchu przez Liliowy Karb;)


Liliowy Karb [szlak zielony] 1932m npm
Z Siwej Przełęczy szlak wspina się stromo pod górę. Przechodzimy spory płat zmrożonego śniegu z lodem. Lawirujemy za szlakiem by wkroczyć na Liliowy Karb;) Stąd naszym oczom ukazuje się Bystra i słowacka dolina w chmurach, daleko w dole. Cudowny i rzadki widok;) Mamy farta. Tutaj mój Towarzysz odzyskuje energię. Pamiątkowe zdjęcia i w drogę;)


Starorobociański Wierch [szlak czerwony] 2176m npm                                                                                                          Podejście z początku łagodne po chwili zmienia się w dość strome. Idziemy nad skarpą. Stąd rozpościera się wspaniały widok na całą dolinę Starorobociański. Kolejne fotki i o 15:40 stajemy na szczycie! Słońce zachodzi oświetlając ściany Błyszcza i Bystrej i powoli chowa się za Jakubina. Robię pamiątkowe zdjęcia…dużo zdjęć i podziwiam zachód słońca. Coś niesamowitego. Następnie idąc w pobliżu szlaku ruszamy w stronę Kończystego Wierchu.


Kończysty Wierch [szlak czerwony] 2002m npm                                                                                                                  Wejście na szczyt pod drogowskaz jest bezproblemowe. Robi się coraz bardziej ciemno. Idziemy dalej wchodząc na zielony szlak w kierunku Trzydiowiańskiego Wierchu i tutaj niespodzianka. Całe strome zejście jest zakute lodem i przykryte zmrożonym śniegiem. Ja mam kijki…mój Towarzysz nie. Ostrożnie schodzę a on stosuje „dupozjazd”;) Było niebezpiecznie. Adrenalina lekko podskoczyła. Brakło totalnie raków. Zapadła ciemność. Przed Czubikiem włączyliśmy latarki. Za nami ostatnia ekipa zmagała się z zejściem z Kończystego. Przed nami droga byłą już łagodna. Ominęliśmy Czubik od zachodu idąc cały czas za szlakiem. Byliśmy już troszkę zmęczeni. Gdzieś z Ornaku widzieliśmy jeszcze dwie ekipy a raczej światła ich czołówek;)


Trzydniowiański Wierch [szlak zielony] 1758m npm                                                                                                             Przeszliśmy przez skrzyżowanie dróg i zdecydowaliśmy podążać dalej za granią na północ tak jak wcześniej planowaliśmy. Ruszyliśmy więc dalej czerwonym szlakiem by po chwili położyć się na trawie w całkowitych ciemnościach i podziwiać mgławice drogi mlecznej;) Tysiące gwiazd na niebie;) Cudnie;) Chwile później znów w drogę przez Kulawiec i Krowieniec. Drogę tą mógłbym spokojnie nazwać schodami do piekła. Schodów było naprawdę sporo. Zrobiliśmy sobie jeszcze 2 krótkie przerwy w ciemnościach by wyjść na Polane Trzydniówkę i do Doliny Chochołowskiej.


Polana Trzydniówka i Doliną Chochołowską do wyjścia z TPNu [szlak zielony]


O ile w lesie było fajnie ciepło to tutaj w dolinie palce zaczęły mi zamarzać. Po drodze do Siwej Polany spotkaliśmy jeszcze dwójkę ludzi idących zapewne do schroniska. Poinformowali nas że przed nami jeszcze 40 minut. Było już koło 21 godziny tak że zmęczenie troszku dawało w kość ale szybkim krokiem doszliśmy do celu i tym samym zakończyliśmy bardzo udaną wyprawę cali i zdrowi;)                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       

Widok z podejścia na Ornak

Więcej w albumie: Tatry Zachodnie-Starorobociański Wierch 19.11.2011

Warto zwrócić uwagę na chmury nad Podhalem:)

Adi idący w stronę Siwej Przełęczy

Więcej w albumie: Tatry Zachodnie-Starorobociański Wierch 19.11.2011

Droga przez Ornak jest niesamowicie przyjemna, wręcz spacerowa nie licząc niewielkiej skały po której trzeba się wspinać.

Babia Góra z Ornaku

Więcej w albumie: Tatry Zachodnie-Starorobociański Wierch 19.11.2011

Babia Góra wznosząca się nad morzem chmur:)

Adi na Liliowym Karbie

Więcej w albumie: Tatry Zachodnie-Starorobociański Wierch 19.11.2011

Tu właśnie wróciły mu siły:)

Ja a za mną morze chmur na Słowacji:)

Więcej w albumie: Tatry Zachodnie-Starorobociański Wierch 19.11.2011

Liliowy Karb to cudowne miejsce. Stąd można ruszać nie tylko na Starorobociański Wierch ale też na Błyszcz i Bystrą:)

Widok na Starorobociańską Dolinę

Więcej w albumie: Tatry Zachodnie-Starorobociański Wierch 19.11.2011

Widok z połowy podejścia na szczyt Starorobociańskiego Wierchu.

Zdjęcie ze szczytu Starorobociańskiego w stronę południową na Słowację.

Zachód Słońca

Więcej w albumie: Tatry Zachodnie-Starorobociański Wierch 19.11.2011

Przepiękny zachód słońca na Starorobociańskim Wierchu;)

Słowacka dolina

Więcej w albumie: Tatry Zachodnie-Starorobociański Wierch 19.11.2011

Słowacja pod chmurką:P Chmury fajnie wdzierają się między góry na dole zdjęcia:)

O autorze

"Żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć" więcej

Ostatnie komentarze

Albumy